Sprawdź na Sprawdź na
Rekolekcje dla Rodziców po stracie dzieci w Straszynie

Wspólnota rodziców po stracie to wspólnota, do której nikt z nas dobrowolnie nie chciałby należeć. A jednak okazuje się, że wobec śmierci nikt z nas nie ma mocy, aby ją powstrzymać. Każdy z nas jest inny, nosimy w swoich sercach inne historie, które łączy jedno doświadczenie śmierci ukochanego dziecka. Niezależnie od wieku, niezależnie od okoliczności – JESTEŚMY osieroconymi rodzicami, którzy codziennie zmagają się z najtragiczniejszym doświadczeniem swojego rodzicielstwa. To doświadczenie sprawia, że nie zawsze w życiu codziennym społeczeństwo jest w stanie nas zrozumieć. Mało tego, my nawet nie oczekujemy tego, żeby nas ktoś zrozumiał. Potrzebujemy natomiast, aby ktoś z nami był, tak po prostu, na ile potrafi, bez wznoszenia się na wyżyny teologii, czy psychologii. Tylko, by ktoś był, podał kubek z kawą, przytulił, potrzymał za rękę.

Z tej potrzeby bycia razem, zjednoczenia w tajemnicy cierpienia i świętych obcowania w Gdańsku powstała Wspólnota Rodziców po stracie dziecka, którymi od strony duchownej opiekują się: ks. Jan Uchwat i ks. Piotr Belecki. 

Wspólnota gromadzi się, co drugi miesiąc na wspólnej Eucharystii a dwa razy do roku organizuje rekolekcje. W miniony weekend (23-25 września) miałam możliwość uczestniczenia w tym wyjątkowym wydarzeniu. Dni skupienia, którym towarzyszyło hasło „Wszystko ma swój czas…”, były czasem dojrzewania, ale też i zbierania dobrych owoców. Dzięki posłudze osób tworzących to emocjonujące wydarzenie mogłam się zatrzymać nad moim własnym doświadczeniem utraty córeczki, poczuć się zaopiekowaną, a jednocześnie jako osoba na co dzień wspierająca w naszej fundacji rodziców po stracie, mogłam zaczerpnąć z doświadczenia i dobra Wspólnoty Rodziców po stracie. Dlatego pozwolę sobie na kilka osobistych słów.

 

Słowo dla osób posługujących i organizujących

Dziękuję Wam za Wasze dobro, wrażliwość, modlitwę i współtowarzyszenie osieroconym rodzicom. Nie mam tu na myśli, tylko i wyłącznie rekolekcji, ale codzienną Waszą posługę. To bardzo wzmacnia moje serce, ta świadomość, że jest nas więcej, że możemy spotkać się i zaczerpnąć z własnego doświadczenia, że możemy podać mamie będącej w żałobie namiary do grupy osób, które wiesz, że ją do siebie przygarną i otoczą należytą opieką, oraz wsparciem. To też świadomość jak wielki ciężar nosicie na swoich barkach, dlatego dziękuję za Waszą pracę i czas, który poświęcacie na służbę drugiemu człowiekowi. 

Ani i Dorocie dziękuję za dobro czynione z miłości, za to co było widoczne, ale mam świadomość, że wiele Waszej pracy nie dało się zobaczyć. Same najlepiej wiecie, ile wysiłku musiałyście włożyć w poszczególne elementy pracy, której uczestnicy nie widzą, a z której mogą czerpać. Dziękuję!

Ks. Janowi i ks. Piotrowi dziękuję za duchowe wsparcie, modlitwę a przede wszystkim za dar słowa i ukazanie Eucharystii jako Apogeum Miłości, w której codziennie możemy zanurzać nasze rany, odkrywając tajemnicę świętych obcowania. Dziękuję!

Jarkowi dziękuję za świadectwo posługi wobec drugiego człowieka. Za współtowarzyszenie, które jest byciem „z” i „przy” drugim człowieku. Za słowa, gesty wsparcia i śmiech pomimo wielu wylanych łez, za rozmowę o oczywistych oczywistościach. Za to, że mogłam obserwować po cichutku, w ukryciu Twoje rozmowy i gesty wobec osieroconych rodziców na sali, na korytarzu, za bycie z drugim człowiekiem serce przy sercu. Dziękuję!


Moi Drodzy Tworzycie piękny zespół/wspólnotę, dziękuję za to doświadczenie bycia wśród Was, za Waszą dobroć i każde słowo, przytulenie. Każdy z Was jest taką perłą, dbajcie o siebie nawzajem i wspierajcie zwłaszcza wtedy, gdy musicie w swej posłudze iść pod wiatr. Dobrze, że jesteście! 


Słowo dla osieroconych rodziców

Droga Mamo/drogi Tato, masz prawo być szczęśliwy, choć dziś szczęście nabiera dla Ciebie całkiem innego wymiaru, ma znacznie większą wartość. Możesz zapłakać nad tym, co było i nad tym, co mogłoby być. Przytul swoje wspomnienia z czułością do swojego rodzicielskiego serca. Nie bój się podjąć nowych wyzwań, stworzyć nowe poranne, wieczorne rytuały. Idąc do przodu, nie zapomnisz o swoim dziecku, ono zawsze będzie z Tobą, w Twoim sercu, we wspomnieniach, w wieczności, do której Ty cały czas zmierzasz. Każdy najmniejszy krok potraktuj, jako początek. Każde życie, choćby trwało tylko chwilkę, prędzej czy później wyda swój owoc. Pewnego dnia odnajdziesz owoce życia Twojego dziecka. A każdy krok do przodu jest Twoją nadzieją, aby się do nich zbliżyć. 


Życzę Ci/sobie siły do stawiania kroków naprzód i nadziei, która poprowadzi nas przez drogę odkrywania owoców życia naszych dzieci. 


 Za ten czas, i każdą spotkaną osobę z serca Panu dziękuję

Agnieszka Wodzyńska

X Strona wykorzystuje pliki cookies do jej prawidłowego funkcjonowania. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza akceptację plików cookies witryny. Czytaj więcej w polityce prywatności i plików cookies.